poszłam dzisiaj do ciebie
w połowie drogi do świętych.
róże na przekór chryzantemom
dotykasz we śnie.
deklamujesz wiersze
wiatrem uciętym.
pod rękę
idziemy po alei uśmiechnięci.

czas zamyka stronice, tylko
słowa jak uwięziona butelka w zatoce,
wracają.