Stefan Śliwiński – od 50 lat mieszkaniec Karpacza z zawodu leśnik, miłośnik i obrońca przyrody, poeta, muzyk, malarz. Członek Stowarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki.
Ostatnimi laty prawie wśród nas nieobecny ze względu na podupadające zdrowie, potem ciężką chorobę. Wiersze swoje drukował w kilku naszych almanachach. Pisał o sobie:

Zawód leśnika uczulił mnie na piękno przyrody. Las jest moją miłością, której będę wierny do końca moich dni. A poezja? To jest tylko ustawianie słów w odpowiednim szeregu. Nie ma dobrej, czy złej poezji, bo krąg odbiorców jest bardzo różny.

W wierszach oprócz pochwały przyrody i ochrony środowiska naturalnego człowieka z dużym sceptycyzmem, ironią, humorem krytykował zdobycze cywilizacyjne, które często niszczą człowieka i osłabiają cały ekosystem.
Odpowiedzialny leśnik, poeta – opuścił nas aby odebrać zasłużoną nagrodę w Domu Ojca.
Nadal będzie pisał pełne uroku i humoru swoje troskliwe wiersze o rajskich lasach i połoninach.

Stefan Śliwiński został pochowany 21 stycznia 2015 r. na cmentarzu w Jeleniej Górze.

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !

* * *
Wypełzam
z zatrutych ołowiem
pustyń kamiennych
Robię bokami jak muł Sherpa
na Mont Ewereście
Zostawiam za sobą
labirynt asfaltowego piekła
z oddali goni mnie
gumowy skowyt
psów cywilizacji
Idę ospowatą drogą
od kropel porannego deszczu
Strącam srebrne perełki
z pajęczych batut
rozpiętych na dywanie traw
Drzewa rzucają mi
zielone koła ratunkowe
powoli wracam do życia
Klękam pod konfesjonałem
starego wiązu
szczerze żałuję
za rozdeptane mrówki
za skopane grzyby
za wykrwawione sosny
za lata leśnych ludzi
ze strzelbą i toporem
w szumiącej ciszy
Słyszę pukanie czarnego dzięcioła…
(Stefan Śliwiński)

…Nasz Stefan będzie nadal pisał dla nas i innych. Piękne wiersze o przyrodzie, w których pulsowała radość, zachwyt naturą, jak i też nietuzinkowy humor wynikający z wnikliwej i właściwej obserwacji otoczenia, która dzięki Niemu nabierała kolorytu w nieprzemijającej wartości, karmiąc tym dusze innych.
Stefan to także artysta malarz, muzyk i znakomity gawędziarz.
Będzie nam go brakowało.
Do zobaczenia Stefanie!

[Elżbieta M. Kotlarska i Janusz Krzystoszek]