Stowarzyszenie Jeleniogórski Klub Literacki

ul. Bankowa 27, 58-500 Jelenia Góra

UWAGA ZMIANA ADRESU MAILOWEGO!

Wielkie wierszowanie 2012

Okładka almanachu Wielkie wierszowanie 2012
 
Wielkie wierszowanie w Jeleniej Górze AD 2012. Poezja patriotyczna, poezja miłosna, limeryki i haiku.
Jelenia Góra 2012
ISBN 978-83-62530-32-8, stron 124, format A5, okładka miękka
Wydawca: Stowarzyszenie Jeleniogórski Klub Literacki © 2012
Redakcja: Mirosław Jerzy Gontarski
Projekt okładki: Mirosław Jerzy Gontarski
Wstęp: Elżbieta Maria Karmelita Kotlarska
Posłowie: dr Alina Bernadetta Jagiełłowicz
 

Spis treści

Elżbieta Maria Kotlarska, Słowo wstępne……………………………………………………….. 5
Stanisław Srokowski, Polska poezja patriotyczna na przykładach …………………… 8
Mirosław Jerzy Gontarski, Paląca potrzeba odnowionego patriotyzmu ………….. 16
Mirosław Jerzy Gontarski, Czy i jak jest możliwe tworzenie haiku po polsku?… 18
 

Poezja członków SJKL i jego sympatyków:

Violetta Andura……………………………………………………………… 22
Izabella Monika Bill……………………………………………………….. 24
Anna Boruta-Lechowicz………………………………………………… 26
Kazimierz Burnat …………………………………………………………. 28
Halina Cychol………………………………………………………………… 32
Anna Gliniecka-Siwińska………………………………………………. 34
Mirosław Jerzy Gontarski…………………………………………….. 36
Jan Hanc………………………………………………………………………. 38
Irena Hryncewicz…………………………………………………………. 42
Stanisława Jarmakowicz………………………………………………. 44
Przemysław Marcin Jaxa-Rożen………………………………….. 46
Cezary Kolenkiewicz…………………………………………………….. 48
Lidia Katarzyna Komsa………………………………………………… 50
Elżbieta Maria Kotlarska……………………………………………….. 52
Janusz Krzystoszek………………………………………………………. 54
Józef Liebersbach…………………………………………………………. 56
Monika Maciejczyk……………………………………………………….. 58
Joanna Małoszczyk……………………………………………………….. 60
Jan Owczarek……………………………………………………………….. 62
Barbara Anna Pawłowicz………………………………………………. 66
Kazimierz Pichlak…………………………………………………………. 68
Wiesław Prastowski……………………………………………………… 70
Beata Rokicka………………………………………………………………. 72
Ewa Równicka………………………………………………………………. 74
Wiesława Siemaszko-Zielińska……………………………………… 76
Jerzy Skwarczyński………………………………………………………. 78
Ryszard Stańko…………………………………………………………….. 80
Jerzy Suchocki……………………………………………………………… 82
Marcin Sweklej…………………………………………………………….. 84
Elżbieta Śnieżkowska-Bielak………………………………………… 86
Ewa Wojtasik……………………………………………………………….. 88
Lesław Wolak………………………………………………………………. 90
 

Wiersze z Suczawy i Brunico

Ianina Hahula……………………………………………………………………… 94
Marco Sonzogni………………………………………………………………… 96
 

Wiersze, limeryki i próby haiku młodych z Jeleniej Góry

Justyna Wrześniewska………………………………………………….. 100
Paulina Majszczyk………………………………………………………….. 102
Maciej Czerwiński………………………………………………………….. 103
Adrian Ciaś ……………………………………………………………………. 105
Michał Popczyński………………………………………………………….. 105
Wojciech Łozowski …………………………………………………………. 105
Aneta Palińska……………………………………………………………….. 106
Paulina Ciesielska…………………………………………………………… 106
Robert Wiski………………………………………………………………….. 106
Danuta Niestrój………………………………………………………………. 107
Natalia Sokołowicz………………………………………………………….. 107
Anna Ziętek…………………………………………………………………….. 107
Gabrysia Matecka…………………………………………………………… 108
Helena Drzazga……………………………………………………………….. 108
Edyta Rząsa …………………………………………………………………… 108
Aleksander Bańdura……………………………………………………….. 109
Małgorzata Pawlak…………………………………………………………. 109
Dominik Górski………………………………………………………………. 109
Wojciech Łozowski………………………………………………………….. 110
Michał Śliwiński……………………………………………………………… 110
Tomasz Berestecki…………………………………………………………. 111
Czemian Gőtt…………………………………………………………………. 111
Maciej Czerwiński………………………………………………………….. 111
Paweł Podobiński…………………………………………………………… 111
 

Posłowie

Alina B. Jagiełłowicz, Wielkie wierszowanie – wielkie twórcze poruszenie ……………. 114
Biogramy autorów …………………………………………………………………………..118
 

 Wstęp

Wielkie wierszowanie

Jelenia Góra, 15 czerwca 2012 r.

 
 
Wiosna ożywia naturę, uderza zielenią, pąsowieje kwiatami, odurza zapachem, miłością i podniebnymi lotami. Chodzi zwłaszcza o tych, co na skrzydłach, czasem unoszą się a czasem zanoszą się śpiewem…
Wielkie Wierszowanie to wielkie poruszenie twórcze, którego pomysł powstał wczesną wiosną i został zaakceptowany przez: Stowarzyszenie Jeleniogórski Klub Literacki, Książnicę Karkonoską, Urząd Miasta i środowisko literackie młodych, biorące udział w projekcie „Małe ojczyzny” (uczniowie szkół średnich). Realizacją przedsięwzięcia zajęło się kilka osób Zarządu Klubu.
Sama idea ożywienia inwencji twórczej jak i połączenie dwóch wiekowo różnych środowisk twórczych w tle porywającej urodą karkonoskiej przyrody i krajobrazu – zdało się być trafieniem w samo centrum magii wiosennych chwil.
Tak się stało. Miejscem wydarzenia była malowniczo położona Stadnina „Gostar” – Jelenia Góra-Goduszyn, a konkretnie bardzo gościnna restauracja „Steak House”. Oryginalne i eleganckie miejsce, jak i samo przyjęcie uczestników, niezwykle posłużyło do prezentacji, ćwiczeń literackich i warsztatów twórczych, których finalnym efektem były wiersze. To one przede wszystkim znalazły się w powyższym almanachu „Wielkie wierszowanie w Jeleniej Górze”.
Program przedsięwzięcia przewidywał prezentację twórczości przybyłych, wymianę myśli dla wzajemnego poznania i utrwalanie wizerunku autorów obecnych na warsztatach. Swoje utwory prezentowali członkowie Stowarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki, członkowie Związku Literatów Polskich Oddział Wrocławski, uczniowie jeleniogórskich szkół średnich i sympatycy.
Żywiołowo przekraczaliśmy limity czasowe a przed nami były jeszcze dwa wykłady. Pierwszy „Czy jesteś w potrzebie poezjo patriotyczna?”, wygłosił znany poeta, dramaturg, prozaik Stanisław Srokowski. Drugi „O haiku, czyli o przekraczaniu stereotypów wierszowania”, wygłosił Mirosław Jerzy Gontarski, poeta i filozof z Wrocławia. Były to dwa wspaniałe wystąpienia:

  • pierwsze o rodzeniu się słowa” patriotyzm” i jego rozlicznych wcieleniach literackich, aż po współczesne niedobory;
  • drugie o poezjowaniu, przekraczaniu stereotypów i pogłębionej wiedzy o formach haiku z licznymi przykładami tego typu form wierszowania.

Oba wykłady spotkały się z wielkim zainteresowaniem młodych, nawet tych sceptycznie nastawionych do świata. A właśnie entuzjazm tworzenia, obserwacje, kontestacje, inspiracje twórcze były jednym z założeń programowych spotkania.
Warsztaty tego typu mają na celu wyzwalanie idei tworzenia i spełnieniu jej w akcie twórczym, którego owocem są np. wiersze. Okazuje się, że poszerzenie kręgu uczestników dorosłych, zaawansowanych literacko o grupę młodych, początkujących zaowocowało tu różnorodnością: lirykami, limerykami, fraszkami i haiku.
Pracowano w dwóch grupach:

  • pierwsza – pod hasłem „Jesteśmy stąd” – tworząca małe liryki, limeryki, fraszki – pod okiem Stanisława Srokowskiego;
  • druga – pod hasłem: „Haiku i małe wiersze o miłości” – ćwicząca haiku – pod okiem dolnośląskiego haijina Mirka Gontarskiego.

Następnie prezentowano efekty działań grupowych i prowadzono dyskusje na tematy literackie. Ukończone i „oszlifowane teksty” uczestników i sympatyków przedsięwzięcia trafiły do almanachu „Wielkie wierszowanie w Jeleniej Górze”, którego redakcją zajął się zdobywca grantów młodzieży, członek ZLP –Mirosław Jerzy Gontarski. Utwory opiniował również, cieszący się powszechnym szacunkiem, znany literat wrocławski – Stanisław Srokowski. Obaj literaci, pomieścili w nim także referaty, wygłoszone na spotkaniu. Utwory członków Stowarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki i jego sympatyków zostały celowo rozdzielone od poezji młodych twórców.
Kreatywność obu grup może zaskakiwać czytelnika, stąd pierwsza zachęta do lektury książki ciekawej doświadczeniem twórczym i zawartością treściową. W almanachu znalazły się wiersze o tematyce regionalnej, ojczyźnianej, patriotycznej, wiersze o miłości – tej pierwszej i tej każdej, która pomaga piękniej żyć.
Zbiór, zda się, prezentuje istotne wartości w życiu człowieka. Z powagą, czasem z patosem, ale i z perskim oczkiem uwypuklając tym samym zawarte sensy. Wtórną sprawą jest prezentacja autorów, których stosowne biogramy znajdziemy na końcu książki.
Almanach „Wielkie wierszowanie w Jeleniej Górze” warto mieć i czytać dla pokrzepienia ducha. W rozpędzonym, często oschłym, lub co gorzej bezwzględnym dla człowieka świecie, nie zapominajmy, że jesteśmy jego podmiotami. Nie zapominajmy, że życie jest stałym wyzwaniem, a my możemy stawić mu czoło. Jest dla nas okazją, z której chciejmy skorzystać. Jest pięknem i miłością, którą możemy ofiarować. Nie zabierajmy sobie nadziei i wiary – raczej darowujmy ją światu, a zwłaszcza ludziom młodym.
Pisanie to podobno czary, dotknięcie myśli, słowa, czucia. Dotknięcie snu, symbolu, doświadczenia i prawdy. Pisanie to czary, które wiodą do miłości życia, a życie do miłości tworzenia.
Życzymy miłej lektury.
Elżbieta Maria Kotlarska
prezes SJKL

Teksty referatów:

Stanisław Srokowski

Polska poezja patriotyczna na przykładach

Pojęcie „patriotyzmu” wywodzi się z języka greckiego. Niegdyś πατριά – patria, oznaczała rodzinę lub naród, posiadający wspólnych przodków, ojców oraz ich dobra, ziemię, domy, czyli ojcowiznę, a więc w dzisiejszym języku – ojczyznę. Dziś „ojciec” po grecku to pateras, a „ojczyzna” to patrida. Jak więc widać, język się zmienia. Te greckie terminy zostały przyswojone po latach przez Rzymian i weszły do słownictwa, jako pater i patria. Po Rzymianach przyjął je cały cywilizowany świat. Gdybyśmy chcieli jednak zdefiniować dosłownie, co znaczy patriotyzm, powiedzielibyśmy, że patriotyzm to umiłowanie Ojczyzny. A Ojczyznę można miłować na sto sposobów. Nie tylko działać na jej rzecz i wznosić peany ku jej chwale, ale można też spojrzeć na Ojczyznę i jej synów krytycznie, uszczypliwie, złośliwe, a nawet szyderczo, o ile w intencji jest dobro tej Ojczyzny, a nie jej niszczenie i degradacja. Tak więc dobro stanowi źródło twórcze. I ono decyduje o interpretacji naszych myśli i słów. O Ojczyźnie wypowiadają się królowie, politycy, kapłani, twórcy, artyści, poeci, pisarze, ludzie nauki i sztuki.
Jednym z pierwszych poetów, który opiewał Ojczyznę, ale też wskazywał na jej wady i ułomności był ojciec języka polskiego, wielki kresowy znawca przedmiotu, Mikołaj Rej. To on właśnie w swoich krótkich utworach, w drobnych wierszach, a przede wszystkim w satyrycznej „Krótkiej rozprawa między trzema osobami, panem, wójtem, a plebanem…”, wydanej w 1543 r. wyraża wyraźny i jednoznaczny stosunek do aktualnej wówczas sytuacji społecznej w Rzeczypospolitej. Rozprawę poprzedza wiersz „Ku dobrym towarzyszom”. Przeczytajmy go uważnie. Oto on:
Bo snadź człowiek z przyrodzenia każdy
Najwięcej się o to stara zawżdy
Aby wiedział, co się w ludziach dzieje:
Więc jedno chwali, z drugiego się śmieje (…)
Rej troszczy się w tych słowach o swój kraj, wygłasza pochwałę zainteresowania światem, poznawania ludzi i rzeczywistości, a przede wszystkim umiejętność odróżniania dobra od zła. I dobro zasługuje na pochwałę, a zło na naganę. „Krótka rozprawa….” Zaś to utwór o tematyce politycznej, obyczajowej i społecznej. Szlachta walczy w nim o szacunek dla siebie i poszanowanie praw. Pojawia się konflikt między trzema stanami. Wójt uosabia chłopów, pan szlachtę, a pleban duchowieństwo. Największą zaletą owego szczególnego dialogu jest to, iż jest on napisany po polsku, a nie po łacinie, jak do niedawna pisano. Sam więc pisanie po polsku stawało się wówczas znakiem patriotyzmu. Utwór jest pełen aluzji do ówczesnej rzeczywistości, mówi o przekupstwie, nadmiernych czynszach i gnębieniu chłopów i pijaństwie, hazardzie szlachty i nadużyciach duchowieństwa. Polska występuje w postaci alegorii. Wiele można się nauczyć od Reja. Kochał Ojczyznę, ale patrzył na jej córki i synów surowym, krytycznym okiem.
Wiele znaczyła Ojczyzna dla Jana Kochanowskiego. Przykładem może być głośna wówczas z 1575 r. „Pieśń o spustoszeniu Podola”, która obrazuje napad wojsk tatarskich na ziemie kresowe, głównie Podole i pokazuje straszliwe skutki tego napadu. Podmiotem lirycznym znowu jest Ojczyzna, wypowiada się w niej w liczbie mnogiej szlachta. Oto fragmenty:
Zbójce (niestety), zbójce nas wojują,•
Którzy ani miast, ani wsi budują…
Wieczna sromota i nienagrodzona
Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona
Podolska leży, a pohaniec sprosny,
Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny!…
Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie;
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.
Poeta pokazuje bezmiar klęski, cierpienie ludu i ogromne straty, których dokonali napastnicy tylko dlatego, że odpowiedzialni przywódcy państwa zaniedbali swoje obowiązki. Jest to więc wyrażona gorycz i ostra krytyka władców, którzy zaniedbują wspólne dobro. Nawołuje Kochanowski Polaków, by się obudzili z marazmu i snu. Ostatnie strofy odwołują się do ludzkich uczuć, pragnie Kochanowski wyzwolić poczucie wstydu i uwrażliwić polskie sumienia na zło. Bierze pod lupę charakter narodowy Polaków i krytycznie go analizuje.
Kolejny twórcą, któremu pokrótce przyjrzyjmy się, jest Ignacy Krasicki ze swoim słynnym „Hymnem do miłości ojczyzny”, napisanym po pierwszym rozbiorze Polski. Rozbiór nastąpił w 1772 r., a wiersz powstał w 1774 r. Oto jego słowa
Święta miłości kochanej ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe!
Dla ciebie zjadłe smakują trucizny
Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.
Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny
Gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe,
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.
To pieśń ku czci Ojczyzny, a w tej Ojczyźnie ceni się takie wyższe wartości jak Bóg, Prawda, Sprawiedliwość, Wolność. Cenią je, jak powiada autor, umysły poczciwe, czyli ludzie, którzy działają z dobrych pobudek, szlachetni, oddający swoje życie czemuś ważnemu, wielkiemu, czemuś, co jednoczy i buduje wspólnotę. Dla najwyższych wartości gotowi poświęcić swoje życie. Krasicki zapoczątkował w literaturze polskiej, w dobie niewoli, lirykę patriotyczną, heroizm. Pokazał, że w trudnych czasach poeci nie mogą stać obojętnie, winni wspierać swój naród.
Największy wkład w rozwój literatury patriotycznej wniósł jednak Adam Mickiewicz. Cała jego twórczość jest przeniknięta uczuciami patriotycznymi. Nie oznacza to, że tylko gloryfikuje swoją Ojczyznę. Wprost przeciwnie, pokazuje jej słabości, zdrady i pomyłki. Krytycznie przygląda się polskim elitom. „Nasz naród – powiada – jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha I plugawa, lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”, czyli zjednoczmy się z ludem, wejdzie w głąb serca ludu, poznajmy je i wypowiedzmy. Tak widział rolę poety. A w „Panu Tadeuszu”, w Inwokacji mówi, czym jest Ojczyzna. Przypomnijmy.
Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie.
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie(…)
Ojczyzna – Litwa była wtedy ściśle związana z duchową Rzeczpospolitą. O niej to wspomina i do niej tęskni, do jej krajobrazów, ale i do jej wymiaru duchowego, do duszy Polski. Niemniej zdecydowanie stawał po stronie Ojczyzny Juliusz Słowacki. Posłuchajmy choćby fragmentów jego „Hymnu”.
Smutno mi Boże! – Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowej wodzie
Gwiazdę ognistą…
Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
Smutno mi Boże!
Jak puste kłosy z podniesioną głową,
Stoję rozkoszy próżen o dosytu…
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu;
Ale przed tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi Boże!
Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzucą z fali
Ostatnie blaski…
Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi Boże!(…)
Dopiero rozstanie, rozłąka uświadamiają nam czym jest utrata Ojczyzny. Wszystko się wtedy widzi w ostrzejszych kolorach, wyraźniej i bardziej klarownie. I choć wokół tyle piękna, nie ma tego najważniejszego, widoku kraju, który się kocha.
Przywołajmy jeszcze nazwiska kilku poetów współczesnych lub tych, którzy niedawno odeszli, a którzy wyraźnie zaznaczyli swoje miejsce w kulturze. Oto najniezwyklejszy poeta naszych czasów, niedawno zmarły, Zbigniew Herbert, lwowiak. Przy okazji warto dodać, że najwybitniejsze dzieła literackie tworzyli poeci urodzeni na Kresach albo z Kresów czerpiący motywy. Herbert urodził się we Lwowie. I pisał o Lwowie, choć większość jego strof nie ma konkretnie zaznaczonego miejsca. Jednak Lwów jest, bo Lwów był częścią jego życia, nawet utracony, a może przede wszystkim dlatego, że utracony. Wczytajmy się jednak w inny wiersz Herberta, w „Przesłanie Pana Cogito”. To najpopularniejszy wiersz poety. Ów Pan Cogito to podmiot liryczny, być może ukrywa się pod nim sam mistrz, alter ego poety. Czujemy ironiczny dystans człowieka rozumu, owo spojrzenie z oddali na przedmiot analizy, owo zamyślenie z nutką sarkazmu i szyderstwa kogoś, kto sam w sobie jest „ Myślą”. A lepiej powiedzieć „Panem Myślę”, bo „Pan Myślę” to bohater wielu wierszy Herberta. Najbardziej znanym i cytowanym okazał się ostatni utwór ze zbioru „Pan Cogito”, stanowi on przesłanie całego tomu. Wydaje się, że Herbert sięga tu istoty rzeczy, być patriotą, to iść po „złote runo” do „ciemnego kresu”. Czyli być odważnym w najtrudniejszych chwilach życia, bezgranicznie heroicznym wbrew ciemności, wrogom i zdradom. Nie wolno zdradzać ideałów, one są jak latarnia, która rozświetla drogi. Nie oczekujmy nagród i pochwał, bo nie są one ważne. Ważna jest nasza wolność wewnętrza, siła naszego ducha. Dla niej gotowi jesteśmy znosić najokrutniejsze ciężary, bo ona zaświadcza o naszym człowieczeństwie. Patriotyzm podniesiony do godności ducha. Mamy tu wpleciony do współczesnej kultury starożytny motyw Jazona. Dalej poeta powiada:
“ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo”
Co to znaczy: dać świadectwo? Zaznaczyć swój czas, być wiernym sobie i wiernie opowiedzieć swój los i swoją epokę. Wiernie, to znaczy zgodnie z nakazami świata wewnętrznego, najgłębszego imperatywu twórczego. I wbrew wszystkim i wszystkiemu. Apelem do odwagi są też strofy:
„bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy”
Dalej nawołuje autor do szanowania zasad i norm, które ukształtowały wieki, a które burzą barbarzyńcy.
I na koniec dwaj poeci, którzy wciąż podnoszą temperaturę życia intelektualnego Polaków: Jarosław Marek Rymkiewicz, sędziwy poeta starszego pokolenia i Wojciech Wencel, poeta średniego pokolenia. Rymkiewicz: „Do Jarosława Kaczyńskiego”:
Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy: łajdacy
Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy
Polska – mówią – i owszem to nawet rzecz miła
Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła
Polska – mówią – wspaniale lecz trzeba po trochu
Ją ucywilizować – niech klęczy na grochu
Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje
Bo z tymi moherami to się żyć nie daje(…) – mówi Rymkiewicz.
Rymkiewicz, jak Kochanowski w „Pieśni o spustoszeniu Podola” wzywa rodaków do czynu, bo „Ojczyzna jest w potrzebie”, bowiem „łajdacy znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy”. W jednym z wywiadów, na pytanie dziennikarki o Jarosława Kaczyńskiego, któremu poświęcił ten wiersz, a który podobno już nie wygra żadnych wyborów, mistrz tak odpowiada: „Kaczyński ma przed sobą wszystko do wygrania. Przede wszystkim ma do wygrania niepodległość Polski. Choć ja nie wiem, czy to właśnie on ją wygra. Czeka nas długa, bardzo długa droga do niepodległości – będziemy do niej szli może pięćdziesiąt, a może sto lat. Zapewne niepodległą Polskę wybuduje więc któryś
z jego następców. Po walecznym Władysławie Łokietku musi się pojawić (tak chcą dzieje Polski) Kazimierz Wielki. Ale żeby ktoś taki się pojawił, Jarosław Kaczyński, jak Łokietek, książę brzesko-kujawski, musi jeszcze wygrać wiele bitew.” I dalej mówi: „Tak się jakoś odwiecznie dzieje, że jedyną żywą tradycją polskiego życia jest życie szlacheckie. Czyli wszystko to, co wydarzyło się w I Rzeczpospolitej. Ja kompletnie tego nie pojmuję i nie wiem, dlaczego tak właśnie jest – może dlatego, że polscy chłopi pańszczyźniani też chcieli żyć jak ich panowie? Chcieli być polską szlachtą i co więcej, stali się nią. Bo my wszyscy jesteśmy polską szlachtą. Wszyscy jesteśmy polskimi rycerzami, wszyscy jesteśmy równi, równie piękni i równie wolni. I wobec tego każdy ma prawo domagać się dla siebie takiej wolności, jaka przysługiwała obywatelom I Rzeczpospolitej. Nie ma innej skutecznie działającej tradycji w Polsce. Nie ma tradycji pańszczyźnianego niewolnika. Nie ma nawet tej tradycji, która ukształtowała się w wieku XIX, czyli tradycji niewolnictwa proletariackiego. Wszyscy jesteśmy polską szlachtą i mamy do tego prawo – bez względu na to, czy nasi przodkowie mieli ziemie i dwory, czy małe chatynki, czy zgoła nic nie mieli”.
Wydaje się, że poeta sam interpretuje w tych słowach swój wiersz.
I ostatnie strofy, Wojciech Wencla:
In hora mortis
Jeszcze Polska nie zginęła póki my giniemy
póki nasi starsi bracia wędrują do ziemi
tam tajemne biją źródła tryskają strumienie
tam śmierć pada na kolana przed wiecznym istnieniem
tam zabici w ciemnym lesie modlą się za nami
tam powstańcy do Śródziemia idą kanałami
ścieżka wiedzie przez grób Pański – nie ma innej drogi
trzeba się owinąć w całun biały i czerwony
gdy przestaną nas hartować strzałem w potylicę
samoloty będą spadać za lub przed lotniskiem
mroźny wiatr ze wschodnich kresów wciąż nam wieje w plecy
gnie się trzcina nadłamana tli się płomyk świecy
a im bardziej bezsensowny twój zgon się wydaje
tym gorętsze składaj dzięki że jesteś Polakiem
naród tylko ten zwycięża razem ze swym Bogiem
który pocałunkiem śmierci ma znaczoną głowę
Jest to rozprawa z historią człowieka, a do tej historii wpleciony został los Polski, Warszawy i współczesnego czasu. To jest tak, jakbyśmy rozmawiali sami z sobą w „godzinę śmierci”, a wtedy znikają wszelkie złudzenia, fanaberie umysłu, zdradliwe podszepty, człowiek pozostaje nagi wobec śmierci. I jawią się podstawowe pytania o sens życia, znaczenie egzystencji i los Ojczyzny, czym ona dla nas jest i jak my się w niej spełniamy. Pytamy wtedy o Boga i najwyższe wartości. Wencel nieustannie odnosi się do najnowszych dziejów, a Polska stanowi dla niego znak rozpoznawczy jego tożsamości. I z nią się identyfikuje.

Stanisław Srokowski

 

Mirosław Jerzy Gontarski

Paląca potrzeba odnowionego patriotyzmu

W literaturze, mediach oraz w rozmowach z ludźmi zauważam narastającą tendencję do wiązania patriotyzmu z przekonaniami politycznymi. Skłonność ta tchnie kwaśną wonią niesnasek, waśni, sporów i wojen o małe, nieistotne sprawy, jest wyrazem projektowania życia w duchu partykularyzmu i znakowania go emblematami. Chciałbym odejść od takiego myślenia. Spróbuję zatem przywrócić utraconą wartość szczerego i rzetelnego patriotyzmu, nadać mu moc poprzez ugruntowanie w życiu moralnym. Sformułuję tezę, być może staroświecką, ale też dla wielu niewygodną: patriotyzm dotyczy narodu i jego sposobu istnienia, a więc jest wzajemnym oddaniem, poświęceniem i ofiarnością ludzi zamieszkujących obszar danego kraju. To trwała międzyludzka więź, niezależność, duma i sława, które są związane z tradycją historyczną i dziejami kraju; one są jedynie podkreślane przez symbole narodowe; przejawiają się faktycznie, gdy ludzie żyją zgodnie z ideałami humanizmu. W moim przekonaniu patriota to człowiek przekraczający własną małą stabilizację, wychodzący poza rodzinne pielesze, pochylający się nad problemami wspólnymi dla członków danego społeczeństwa. Patriotą nie jest ten, kto dba i szanuje li tylko i wyłącznie symbole, w głębi duszy zaś hoduje złość i pychę. Patriotyzm tym bardziej nie jest wyuczonym szacunkiem do państwa (legere: do sprawujących władzę państwową – oni bowiem zmieniają swe oblicza niczym w kalejdoskopie).
Spopularyzowany przez Marshalla McLuhana termin „Global Village” pozwala mi, jak sądzę, skondensować ideę patriotyzmu do istnienia w duchu zasad humanitarnych i rozciągnąć ją na jedną wielką społeczność ziemską, istniejącą poza wszelkimi podziałami. Uważam, że aktywność społeczna jak ekumenizm, ruchy eko-, tworzone organizacje międzynarodowe sprzyjają temu rozszerzeniu. Nie idźmy jednak w rozważaniach aż tak daleko. Oto bowiem z pewną dozą smutku obserwuję nasze polskie społeczeństwo: ulega ono rządzącym i – co gorsza – poddaje się manipulacjom. Poziom wykształcenia Polaków nie zawsze wpływa korzystnie na swobodę oraz autentyzm wypowiedzi. Niewielu przemawia poza presją autorytetu mocodawcy, kimkolwiek by on nie był. Wykształcenie rozumiane jako przyswojona wiedza nie przyczynia się na ogół do pogłębienia samoświadomości, rozwoju wewnętrznego, uczuciowo-emocjonalnego i umysłowego otwarcia się na innych, ugruntowania swej łączności z innymi członkami społeczeństwa. Jest raczej pojmowane jako narzędzie do zabezpieczania socjalnych warunków własnego i rodzinnego życia. Do czego zatem może przyczynić się fakt włączenia wychowania patriotycznego do edukacji przedszkolnej i tworzenia programów nauczania patriotyzmu?
Zastanówmy się, czy w czasach panującego kryzysu wartości, na skutek rozszerzania wiedzy o patriotyzmie lokalnym ulega zmianie sytuacja społeczeństwa podupadającego moralnie? Spotykamy się z kultem biologicznej młodości, gloryfikacją konformizmu i materialnego dostatku, jesteśmy świadkami groteskowych kłótni i zacietrzewienia, owego politycznego teatru, wystawianego w medialnych odsłonach. Śmiem twierdzić, że karygodne jest lekceważenie pokolenia, które walczyło i odbudowało Polskę po zniszczeniach wojennych. Karygodne jest lekceważenie środowisk naukowych i artystycznych. Karygodne jest manipulowanie środkami utrzymania; te przecież przysługiwać winny per se każdemu. Czego żądać od zwykłych obywateli, skoro codziennie konfrontujemy się z samowolą urzędników państwowych, którzy – zamiast otaczać ochroną i pomagać ludziom – tworzą zagmatwane i kłamliwie spreparowane ideologie? One zaś są zręcznie przedkładane społeczeństwu przez sprzedajne media.
Skuteczną blokadę poczynań amoralnych, antyspołecznych i niehumanitarnych (a więc zaprzeczających narodowej więzi, pozbawionych patriotyzmu) mogliby zbudować ci, którzy posiedli mądrość – doświadczeni życiem, artyści, filozofowie,… i wszyscy, którym na sercu leży dobro tego kraju i świata. Ich rolą jest twórczość sprzeciwiająca się złu. Przy użyciu wszelkich dostępnych środków oddziaływania winni oni pocieszać i podtrzymywać na duchu zastraszonych i zalęknionych, umęczonych biedą, chorobami i frustracjami. Winni oni przygarnąć odrzuconych i upokorzonych. Mam nadzieję, iż moje przemyślenia zachęcą poetów do zadumania się nad tymi ważnymi dla naszego narodu problemami, że dadzą siłę do szczerego, głębokiego, odważnego wyrażania swoich myśli i (a może: przede wszystkim) zainspirują do życia zgodnego z ideą autentycznego patriotyzmu.

 

Mirosław Jerzy Gontarski

Czy i jak jest możliwe tworzenie haiku po polsku?

 
Różnica w sposobie tworzenia sztuki w kulturach Wschodu i Zachodu polega przede wszystkim na innym rozumieniu „ja” (podmiotu) i środowiska (przedmiotu obserwacji). Zachód wydał sztukę, dzięki której ta odmienność stała się bardzo wyraźna. Natomiast wschodni artysta myśli holistycznie, czuje się jednością z otaczającym światem. Szczególnie w dobie infiltracji kulturowych – wobec różnic niezaprzeczalnie istniejących również na wielu innych, niż sztuka, płaszczyznach – zasadna jest analiza problemu, czy i jak jest możliwe tworzenie haiku poza kręgiem języka japońskiego i poza związaną z nim kulturą?
Przede wszystkim należy podkreślić ze stosownym naciskiem, że haiku jest japońską sztuką pisania wierszy obwarowaną szeregiem formalnych reguł. Oprócz sylabicznego wzoru 5+7+5, podstawową zasadą haiku jest użycie w wierszu czasu teraźniejszego. Haiku zatem to wiersz-obraz, w którym odnotowano aktualny stan wycinka rzeczywistości, zapis wrażeń chwili, owo „tu i teraz” twórcy dostrzegającego ważność doznania i wyrażającego jego esencję. W haiku konieczne jest zaistnienie ki-reji (pęknięcia), zamykającego pierwszy obraz poetycki w utworze. „Ucinająca sylaba” rozrywa wiersz w miejscu, w którym Czytelnik mógłby oczekiwać dokładniejszego opisu sytuacji. Stanowi więc formę niedomówienia, wymuszającą i zapraszającą do dokończenia obrazu.
Kolejną istotną regułą haiku jest konieczność użycia w wierszu kigo, wskazującego porę roku, w której utwór był komponowany. Przy tym w haiku nie stosuje się przymiotników, które w poezji i w ogóle literaturze zachodniej służą do opowiadania w utworze uczuć związanych z przeżyciem piękna przyrody. W haiku winny one być „domyślane” podczas wczytywania się przez odbiorcę w utwór. Podobnie niedopuszczalne są porównania, które według haijinów „marnują słowo”, bowiem wiążą one dwa wyrazy, oddając tylko jeden sens. Nie stosuje się też w haiku metafor, gdyż one narzucają podmiotowi poznającemu sposób odczytania wiersza. Istotny jest również brak tytułów.
Zauważamy zatem, że dla haiku ważną rolę pełni Czytelnik. W trakcie lektury winien on odnaleźć ki-reji. Dopiero ten fakt umożliwia prawdziwe poznanie, otwiera haiku, swoiście zapraszając do współtworzenia jego sensu. Prawdziwe haiku jest niczym wrzucony do „sadzawki umysłu” kamień – napływającymi falami przywołuje z zakamarków pamięci skojarzenia. W akcie poznania nie chodzi jednak o wprowadzenie siebie w stan euforii, ani o podziw dla poetyckiego kunsztu, lecz o „wieczną geniuszy rozmowę”, o współpracę w procesie nadawania waloru „życia” konkretnemu haiku.
Rozstrzygającym kryterium dla twórcy haiku jest wyzbycie się swej „bebechowatości”, owego wnętrza podmiotowego „ja”, i przeniesienie się w oglądany przedmiot dla uchwycenia jego „takości”. Haiku ma być obiektywne, a to wymusza na poecie dokładne usuwanie z wiersza wszelkiej subiektywności. Nie ignoruje się w nim jednak jedności siebie i świata.
Wszechobecne w europejskiej poetyckiej analizie oraz interpretacji pytanie: „Co autor ma na myśli?” jest w przypadku czytania haiku nie na miejscu, bowiem w tym japońskim sposobie tworzenia poezji, jak w sumi-e, sztuka ma „wprowadzać” intuicję odbiorcy w środowisko prawdy, kierować ją do „mądrości świata”. W tych utworach poeta w żaden sposób nie powinien wpływać na percepcję dzieła. Tymczasem w wierszu europejskim wizje poetyckie są Czytelnikowi narzucane. W sposób oczywisty taka poezja znajduje swojego odbiorcę tylko na „podatnym gruncie”. W haiku natomiast wizje poetyckie są Czytelnikowi ofiarowywane. Jeżeli są one zbyt hermetyczne (w tym wypadku nieprawidłowo skonstruowane), to najprawdopodobniej zostaną odrzucone. Poeta tylko naprowadza odbiorcę, od niego zaś zależy, jak blisko zechce on i czy będzie mógł zbliżyć się do prawdy.
Pomimo przeszło 100-letniej historii polskiego haiku nie zostały wypracowane szczególne normy jego pisania. Nie stworzono kanonu polskiego haiku. Feliks Szuta, haijin, założyciel i nieformalny przywódca literackiego ruchu „Pilleus”, twierdzi, że we współczesnym świecie haiku nie powinno być „jedynie imitacją japońskiego modelu”. Według Szuty sylabiczny wzór 5+7+5, ukształtowany przez rygorystycznie przestrzegającą form kulturę japońską, jest obcy językom europejskim (także językowi polskiemu). Można więc przyjąć inną, niż japońska, zasadę budowania środowiska poetyckiego utworu w haiku. Istnieje więc, w jego przekonaniu, dopuszczalny „obszar tolerancji” dla tworzenia polskiego haiku.
Członkowie ruchu „Pilleus” od lat 70. ubiegłego wieku tworzą haiku zgodnie z kanonem, ale naczelną ideą tego pisarstwa stało się „przekroczenie haiku”, będące w ich rozumieniu tworzeniem nowych form poetyckich dla wyrażania tych myśli, których w haiku zamknąć nie potrafili. W „folkhaiku” – jednej z kilkunastu nowych form literackich proponowanych przez „Pilleus” – kigo zostało odrzucone jako element blokujący poszukiwanie nowych obszarów tematycznych i poetyckich. „Folkhaiku” zatem to haiku na dowolny temat.
Nie rozstrzygnę, w jakim stopniu propozycje „pilleusowców” są ważne dla literatury. W intencji z całą pewnością stanowią próbę pogodzenia wschodniego i zachodniego kanonu poetyzowania. Powstały one ze zrozumienia (a może tylko z przeczucia), że fascynacja obcą kulturą (w tym wypadku kulturą Japonii) może inspirować, że fascynacja haiku może skłaniać do prób zintegrowania tej poetyckiej formy z rodzimą literaturą. Może ona również zachęcać do tworzenia nowych form wyrazu, będących wynikiem swoistej dialektycznej syntezy, dokonującej się na twórczej drodze artysty integrującego swą twórczość z obcymi kulturami.
W wielu opracowaniach wskazuje się na wpływ Zen na haiku. Ale podobieństwo dotyczy tylko bezpośredniości i prostoty. Wabi sabi, yungen, ware to wyznaczniki klasycznego japońskiego haiku, które zostały ukształtowane przez shinto i buddyzm Zen . Ponadto – co jest bardzo istotne – malarstwo sumi-e i haiku mają to samo źródło referencji, mianowicie praktykę medytacji. Dla wschodniego autora haiku medytacja jest czymś naturalnym, wręcz codziennym. Tymczasem w kulturze europejskiej nurt medytacyjny został zamknięty w klasztorach jeszcze w Wiekach Średnich i trudno jest zatem wskazywać na szczególny związek tej formy zachodniej religijności z tworzeniem haiku. W samym akcie twórczym pisanie haiku „po europejsku” nie różni się niczym szczególnym od pisania sonetu, czy innego wiersza tworzonego we właściwej dla Zachodu formie literackiej. Jest ono wynikiem szczególnego wysiłku „włożenia” myśli i uczuć w karby ściśle ustalonych reguł, które w zasadzie nie są dla autora istotne inaczej, niż jako swoiste „zadanie twórcze”. Zauważmy, że wspomniane „folkhaiku” sankcjonuje możliwość pominięcia jednej z reguł haiku. W zamierzeniu autor nie tworzy „haiku na siłę”, ale zarazem jego utwór poetycki nie stanowi formy literackiej jedynie „zewnętrznie” do haiku podobnej. Jest on rodzajem haiku, w którym nie wysiłek podróży duchowej „podmiotu tworzącego” do wschodniej krainy jest eksponowany, lecz wędrówka do źródeł własnej kultury. Uświadamia on, że w rodzimej kulturze nie jest obecna japońska koncepcja kotodama, zgodnie z którą w poszczególnych wyrażeniach bytuje swoista istota, realizująca intencje twórcy (europejska symbolika słów pełni inną funkcję literacką). Wobec powyżej przedłożonych tez podkreślić zatem należy, że błędem najczęściej popełnianym przez poetów podejmujących próby pisania haiku jest ignorancja wobec reguł i wyznaczników estetycznych japońskiego haiku.
Częstokroć ludzie nie znajdują dla siebie miejsca w swej własnej kulturze, nie korzystają z dostępnych narzędzi (poznawczych, filozoficznych, artystycznych, religijnych, społecznych). Czują się pokrzywdzeni, niedowartościowani, zagniewani, sfrustrowani. Niejednokrotnie wydaje im się, że wyjście poza przestrzeń związaną z ich fizyczną egzystencją przyniesie per se zmianę. Wierzą w magię przekroczenia. Wartości przejęte z tradycji już nie wystarczają, niejednokrotnie też nie są dla nich one zrozumiałe. Oczekują na cud olśnienia przez odległy i obcy świat, ale taka iluminacja i oczarowanie mogą nastąpić wyłącznie, gdy artysta zrozumie i zaakceptuje własną kulturę. Sądzę, że w jednostkowych przypadkach z inspiracji japońskiej może się rozwijać polskie pisarstwo. Tacy artyści nie muszą nosić sztandarów ani szyldów, zakładać masek, kostiumów. Obnosić się ze swoją indywidualnością i stwarzać pozory twórczości inspirowanej japońską kulturą. Dla nich istotna jest owa, mówiąc językiem kantowskim „rzecz sama w sobie” – owo zaistniałe dzieło, obejmujące wewnętrzną prawdziwą przemianę podmiotu tworzącego.
Artysta tworzący w kręgu kulturowym Zachodu, ale zainteresowany Wschodem, winien zatem dotrzeć do swych kulturowych korzeni – pogodzić się z hebrajsko-chrześcijańskim myśleniem i przyjąć go lub odrzucić bez strachu, usprawiedliwiania się czy buntu. Bez tej świadomości jego filozofia tworzenia będzie wyrażać tylko ucieczkę od kultury i społecznego porządku, albo przyczyni się do ukształtowania nowej formy staroświeckości i poważania. Prawdziwa twórczość rozgrywa się bowiem w wyzwolonym umyśle, oderwanym od konwencjonalnej myśli, nie jest jednak buntem przeciwko konwencji. Uwalnia się ona równocześnie od przyswajania obcych wzorów. Oznacza to, że człowiek Zachodu może mówić o inspiracji Wschodem wyłącznie, gdy dokona się w nim całkowita psychiczna i duchowa przemiana. Człowiek ów dotrze do istoty rzeczy w teraźniejszości. Wtedy pozna prawdę – żywą, dynamiczną, nieznającą spoczynku, poza klasztorami czy świątyniami, prawdę, do której nie doprowadzi ani żadna religia, ani nauczyciel, ani też filozof.

Posłowie:

dr Alina Bernadetta Jagiełłowicz

Wielkie wierszowanie – wielkie twórcze poruszenie

Wielorakie obserwacje i badania wskazują, że zagubienie współczesnego człowieka pogłębia się coraz bardziej. Zdobycze naukowo-techniczne i nowe technologie nie wpłynęły pozytywnie na przemianę ludzkiej psychiki; raczej przemoc i okrucieństwo albo obojętność i apatia w rozwiniętych cywilizacyjnie społeczeństwach uległy wyostrzeniu w działaniach chłodno kalkulowanych i w manipulacjach. Świadczą one tylko o niedojrzałości emocjonalnej człowieka spragnionego harmonii, pokoju, piękna, miłości, lecz uciekającego przed tymi wartościami – jeśli posłużyć się stylizacją językową Ericha Fromma – uciekającego od wolności. Rozwój naukowo-techniczny, pomimo wielu korzystnych dla świata i ludzkości osiągnięć, doprowadził do sytuacji, w której przekroczony został próg dopuszczalnej psychicznie normy. Odnieść można wrażenie, że problemy współczesnego świata nabrzmiały do tego stopnia, iż zmęczony zarówno konfliktem wewnętrznym, jak też walkami zewnętrznymi człowiek domagać się już tylko będzie uznania porządku dialogu pokoleń, zakłóconego dotąd sporami. W takiej optyce widzenia problemu odzyskanie pierwotnego dziecięcego poziomu czystości wydaje się być wartością priorytetową.
Można sądzić, że pomysł zespolenia środowisk twórczych zróżnicowanych pod względem wiekowym jest chybiony. Nadto, problemy przez „młodych” i „starych” odmiennie interpretowane i przetwarzane, takie jak miłość, patriotyzm, innowacyjność w sztuce, infiltracja kulturowa, wydają się stanowić konglomerat informacji, których w żaden sposób nie można zintegrować.
Ci wszyscy, którzy są przyzwyczajeni do myślenia skostniałego, naznaczonego stereotypami, wątpią w możliwość połączenia w spójną całość tak różnorodnych zagadnień. Są przekonani, że pochodzą one z odseparowanych źródeł wiedzy i doświadczeń, obejmujących historię i walkę międzypokoleniową. Nie potrafią też pogodzić sądów apriorycznych, dotyczących wielorakich aspektów życia: podziałów na typowe zachowania i sposoby racjonalizowania oraz odczuwania; ograniczeń psycho-fizycznych i społecznych; tożsamości kulturowo-cywilizacyjnej; infiltracji kulturowych; właściwości środowiska; przystosowania do zmian technologicznych. Dla wielu zatem wydaje się niemożliwe przekroczenie sztywnego progu myślenia. Z tego też powodu transgresja taka jawi się dla nich jako wręcz niewłaściwa, a nawet – w skrajnych przypadkach – niemoralna. Wspomnijmy choćby Schelerowskiego resentymentalnego patriotę, który po to, by reprezentować zasadę pokoju, „jest skazany” na ujarzmienie żądzy zemsty, gniewu, nienawiści. Przewrotnie wyładowuje on emocje w walce z wrogiem ideologicznym, w imię tzw. miłości do społeczeństwa, w którym żyje; odruch niszczenia przykrywa woalem troski o wyzwolenie narodu (Max Szcheler, Resentyment a moralność). Tak więc dla wielu niemożliwy wydaje się opór względem zaśniedziałych idei konformizmu i ortodoksji, wyrażających w gruncie rzeczy adaptację do egzystencjalnych warunków i poszukiwanie azylu – bezpiecznego miejsca, pozbawionego ryzyka i niewymagającego odpowiedzialności ani odwagi. Dla innych zaś jest przejawem resentymentu, owej deformacji świata wartości – oglądania go jakby w krzywym zwierciadle.
Przyzwyczajenie o jakim mowa wynika przede wszystkim z ugruntowanych psychologicznie i społecznie podziałów świata i ludzi, wyzwalających tłumioną agresję i lęk. Z nich właśnie rodzą się konflikt, bunt, nienawiść, wycofanie zamknięte w błędnym kole utrwalonego w psychice człowieka samozatrucia. W rozmaitych koncepcjach naukowcy, filozofowie, artyści usprawiedliwiają bądź uzasadniają konfliktowy sposób istnienia. Z jednej strony wytaczane są argumenty przemawiające za jego wrodzonym dla natury ludzkiej charakterem, z drugiej – wskazuje się, iż jest on zdeterminowany przez rozumiane w szerokim znaczeniu środowisko (zewnętrzne – przyrodnicze, kulturowe, religijne, socjalne, polityczne oraz wewnętrzne – będące skutkiem indywiduacji – jednostkowego ukonstytuowania).
Jakie jednak znaczenie mogą mieć te teorie w obliczu groźby zagłady? I nie wiadomo, co bardziej bolesne: unicestwienie rodzaju ludzkiego, czy świata wartości? Cóż bowiem po życiu, jeśli upadek moralny czyni ludzi obcymi sobie? Inna sprawa: czy w teoriach tych ujawniona została „prawda” o człowieku i o jego życiu, czy też są one tylko sposobem na zagłuszenie wewnętrznego głosu – owego sumienia wzywającego do porachowania czynów i uważnego przyjrzenia się im. Problem należy postawić jeszcze bardziej wyraziście i bezpośrednio: „W jakim stopniu osobiście jesteśmy zainteresowani życiem, w którym przemoc, gwałt, wojna, agresja, bunt, nienawiść, współzawodnictwo, zmagania kształtują sposób istnienia?” – Jeśli chcielibyśmy je pokonać, to potrzeba zdemaskowania źródeł konfliktowego sposobu istnienia, a więc odkrycia rzeczywistych stosunków i motywów ukrywających się za fasadą różnorakich związków międzyludzkich, winna jawić się jako priorytetowa.
Ujawnienie faktycznego stanu rzeczy w kwestii rodzimego polskiego patriotyzmu stało się motywem przewodnim zorganizowanego dzięki zaangażowaniu i wytrwałości Elżbiety Marii Kotlarskiej – prezesa Stowarzyszenia Jeleniogórski Klub Literacki – Wielkiego wierszowania, które odbyło się w Jeleniej Górze w czerwcu 2012 roku. Wykład Stanisława Srokowskiego na temat „Czy jesteś w potrzebie poezjo patriotyczna?” oraz głos w dyskusji Mirosława Jerzego Gontarskiego, który w almanachu znalazł miejsce pod tytułem „Paląca potrzeba odnowionego patriotyzmu” są komplementarne względem siebie. Stanisław Srokowski wskazując na etymologię pojęcia i w oparciu o przykłady poezji patriotycznej, dobro jako esencję umiłowania Ojczyzny ustanowił prawdziwym „źródłem twórczym”. Mirosław Gontarski wyniósł ideę patriotyzmu poza ramy partykularyzmu i politycznych rozgrywek i przesuwając ją na pole relacji międzyludzkich, ugruntował w życiu moralnym: w oddaniu, poświęceniu, ofiarności. Jego odważna myśl o przekroczeniu granic międzynarodowych i ogłoszeniu patriotyzmu dla obywateli tej Ziemi, w globalnej wiosce, dla uczestników „Wielkiego wierszowania…” stworzyła wyjątkową okazję do odrzucenia stereotypowych przekonań o tworzeniu poezji. Pozwoliła skonfrontować się z problemem inspiracji obcą kulturą, a także otworzyć się na poezją japońską w takim stopniu, by samodzielnie podjąć próbę pisania haiku.     
W Wielkim jeleniogórskim wierszowaniu współdziałanie rozmaitych czynników – owa fuzja wielu problemów i nade wszystko wieczna poetów rozmowa – wyzwoliło moce twórcze. Zostały przekroczone ramy myślenia obowiązującego w wielu środowiskach społecznych. Zwieńczeniem przedsięwzięcia stał się almanach, w którym – pozwolę sobie na parafrazę słów Elżbiety Kotlarskiej – dotknięte myśli, słowa, czucia… doprowadziły twórców, „młodych” i „starych”, do miłości życia i wyczarowały dzieła poruszające serce. Ich twórców łączy ponadczasowa i ponad-kulturowa więź, której źródła poszukiwać należy w umiłowaniu mądrości, przez starożytnych filozofią nazwanym.

 

Zamknij